Po 20stu mesiącach w podróży, ciekawie i dokładnie spisywanych w postaci bloga careerbreak, Magda i Przemek wracają do ulubionej emigracyjnej macicy - Australii.

1 września rozpoczął się nowy etap w ich życiu - Australia 2.0 - do którefo zapraszam wszystkich fanów Careerbreak oraz dalszych losów dwójki podróżników.

Zapraszam do "Krainy OZ" by Magda!

Ps. Powodzenia Mroczuś i gratulacje dla pary młodej :)






             


Wakacje, wakacje i po wakacjach. Po dziesięciu dniach w Chorwacji można się zmęczyć „nic nie robieniem”. Jednak to był dobry moment do zebrania sił przed wyprawą do Tybetu i przygotowaniami, które wymieszane z remontem i przeprowadzką wydają się być odległe tak samo jak wyjazd. Rzeczywistość jest jednak inna, ponieważ wyruszam do Chin już w przyszły piątek a kilka spraw pozostało nadal do pilnego załatwienia.

Tak było do wczoraj ze sprzętem z firmy Canon, na którego potwierdzenie czekałem z niecierpliwością. Na szczęście sprawa wyjaśniła się we wczorajszej rozmowie telefonicznej – okazało się, że popyt na 5D Mark II jest tak duży, że Canon wypożyczył wszystkie swoje zasoby do tych celów. Stąd sprzęt dla mnie przyjedzie prosto z centrali na Słowacji, nowiusieńki bez poklatkowych zabaw w szkole filmowej w Łodzi :)

Tym samym, dzięki uprzejmości firmy Canon, mój plecak podróżniczy to już niezły kawał dobrego sprzętu, dzięki któremu mam nadzieję przywieźć materiał przynajmniej o walorach birmańskich. A skład to:
  • Canon 5D Mark II
  • Canon 30D
  • Canon 24mm 1.4 L USM
  • Canon 35mm 1.4 L USM
  • Canon 50mm 1.4 USM
  • Canon 85mm 1.8 USM
  • Canon 135mm 2.0 L USM
  • Canon 70-200 2.8 L IS II USM
  • Canon Extender 1.4x
  • Canon Speedlite 430 EX
  • Canon Speedlite 580EX II
  • Canon ST-E2
  • oraz 2 statywy, zestaw sofboxa, baterii, ładowarek, sterowników radiowych do lamp etc.
Jeszcze nie wymyśliłem kto to wszystko będzie dźwigał ale to już temat na zamartwianie się na miejscu :)













W dniu 10 sierpnia 2010 minęły 3 lata od pierwszego wpisu na stronie www.marcinzaborowski.com. Od tamtego czasu strona zmieniła swój layout na bardziej czytelny dla odwiedzających oraz została rozszerzona jej funkcjonalność i zawartość.

Wynikiem tych prac jest zwiększająca się z miesiąca na miesiąc oglądalność, co przedstawiam na mapie odwiedzających:

Mapa odwiedzin (84 kraje, 981 miast)



Nie zabraknie również statystyki:

  • 20 880 wizyt. Uwaga! Według webalizer, który inaczej niż google analytics mierzy wejścia, ilość roczna wejść to ok. 60 000. Znaczna to różnica ale wydają mi się dokładniejsze statystyki Gogola, bez wszelkiej maści botów etc.

  • 7 815 unikalnych IP

  • 83 579 obejrzanych stron

  • Średnio 4 obejrzane strony na wizytę

  • 00:03:20 czas na stronie

  • 37,38% nowych wizyt


Co ciekawe, w stosunku do poprzedniego roku (01.01.2010 – 14.08.2010 w porównaniu z 01.01.2009 – 14.08.2009) zanotowano:
  • +43,82% wizyt

  • +61,95% unikalnych IP

  • +58,90% obejrzanych stron

  • +10,48% średnio obejrzanych stron na wizytę

  • +21,84% czas na stronie

  • -14,00% bogunce rate, czyli wskaźnik odrzuceń (w skrócie, im mniej tym lepiej)

  • +11,27% nowych wizyt

  • +122,07% wejść z linków na innych stronach


Z marketingowego punktu widzenia, wskaźnik bounce rate i jego spadek po zmianach funkcjonalnych strony bardzo mnie ucieszył. Oznacza to, że duża część odwiedzających zatrzymuje się na stronie dłużej niż 10 sekund i zawartość strony i jej układ przyciągają uwagę. Kolejnym dobrym wynikiem jest ilość wejść z zewnętrznych linków (+122%), co oznacza, że coraz więcej wejść na stronę jest poprzez kliknięcie na link umieszczony gdzieś w Internecie. Tutaj dużą ilość wejść wygenerowała Facebook’owa wersja strony, która spełnia swoją rolę w 100%. Około 35% wejść została wygenerowana przez bezpośrednie wpisanie adresu w adres wyszukiwarki – to około 200 IP miesięcznie, które znają dokładnie adres – czyli są to zalążki budowania wizerunku i rozpoznawalności adresu strony.

Dziękuję Wam wszystkim bardzo za wszystkie odwiedziny oraz uwagi i pomoc w zbudowaniu strony w tej postaci.






             


Kolejny etap przygotowań do wyjazdu został pomyślnie zakończony. Wczoraj otrzymałem potwierdzenie, że wiza do Chińskiej Republiki Ludowej jest już wklejona do paszportu. W ten oto sposób stałem się posiadaczem pozwolenia na wjazd (jednokrotny) do Chin. Wiza jest wydana na 3 miesiące, ważna do 2 listopada 2010. Pozwala tylko na jeden wjazd lecz nie jest to problem, ponieważ potrzebuje jej jedynie do przedostania się do Tybetu.

Miałem napisać więcej o pozwoleniu „na Tybet”. Żeby dostać się na teren dawnego Tybetu, należy wykupić jedną z wycieczek na terenie Polski lub skorzystać z usług analogicznej agencji w Chinach lub Tybecie (jest to oficjalna informacja, zamieszczona na stronie ambasady Chin). Wycieczki w Polsce są zbyt drogie – koszty takiej podróży należy liczyć w dziesiątkach tysięcy. Mało tego, forma ich organizacji zupełnie leży poza moim zainteresowaniem – podróżuje się w kilkuosobowej grupie, wcześniej ustaloną trasą, którą trudną dopasować "pod siebie".

Z polecenia zdecydowałem się na sprawdzonego człowieka w Tybecie, który organizuje mi po tamtej stronie świata „Tibet permissions”. W tym celu przesłałem w dniu wczorajszym kopię paszportu (strona z danymi osobowymi) oraz kopię wizy do Chin. Wydane przez agencję pozwolenie jest także na wjazd grupowy (w Tybecie oficjalnie nie można podróżować samodzielnie) jednak w praktyce moja grupa to przewodnik, kierowca i ja co zadowala mnie całkowicie jeżeli chodzi o sposób podrózowania i wybór tras. Do tego dochodzi samochód terenowy, na który bardzo się cieszę licząc na większą mobilność w dość krótkiej wyprawie (ok. 2,5 tygodnia spędzę w Tybecie, reszta czasu to Katmandu i Indie). Za pozwolenie na wjazd do Lhasy i podróżowanie po Tybecie zapłacę 60USD. Mało tego, mój przyszły tybetański przewodnik zorganizował mi bilet kolejowy na trasie Pekin – Lhasa (kolejne 60USD + 50 USD fee). To naprawdę duże ułatwienie wszelkiej biurokracji i straty czasu, którego nie mam za wiele.

Obecnie czekam do przyszłego poniedziałku na kolejną wizę, tym razem do Indii. Według informacji z dzisiejszego poranka, pozwolenie na wjazd do Tybetu powinno być gotowe do 5 września 2010. Nie pozostało mi nic innego jak spokojnie czekać i liczyć na pomyślnie załatwienie sprawy. Więcej na temat pozwoleń pojawi się zapewne po powrocie, kiedy ogarnę temat w praktyce :)


































Strona 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |